środa, 26 września 2007

przygód nigdy za wiele:)

Oj jak ja dawno nie pisałam. Od wycieczki minęło juz tyle czasu. Pojechaliśmy już na dwie kolejne wyprawy. Jedna do Bragi i Narodowego Parku a kolejna do historycznych miejsc i na degustację wina. Park był niesamowity. Zdecydowałam, że jeśli nie jesteśmy jeszcze w raju to na pewno bardzo blisko niego. Strumyki, ukryte między skałami wodospady i stawy - cudowne widoki. Panowie postanowili popływać, później dołączyła do nich Jenny. Na pewno niegdy nie zapomnę tego miejsca i ktokolwiek do mnie nie przyjedzie, chcę go tam właśnie zabrać. Antyczne wioski trochę gorsze, choć nasz przewodnik nadrabiał głupawką, usmiechem i dziwnymi żartami:), najbardziej mnie dziwiło to, że wypił dwie lampki wina i zdecydował się prowadzić samochód - zaraz po wejściu do samochodu wszyscy szybko zapięli pasy:P.
W piątek przed ostatnią wycieczką Ricardo i Julian postanowili zrobić pierwszą integracyjną imprezę dla erasmusów. Wiedzieliśmy, że większość z nich powinna juz przyjechać bo własnie w ten sam dzień zaczynał się orientation week - tydzień poznawania Aveiro i okolic. Na imprezie rzeczywiście pojawiło się sporo ludzi. Tak sporo, że musieliśmy ją robić w dwóch kuchniach akademika jednocześnie:P.
Impreza udana a Ewa następnego dnia na wycieczce znowu niewyspana:P.
Ale nie tylko ja więc w porządku. Tak w ogóle to musze się przyznać, że zaspałam. Wstałam o 9:00 a mieliśmy wyruszyć już o 8:00. Na szczęście portugalska punktualnośc mnie uratowała, nasz przewodnik spóźnił się 45 minut a potem jeszcze załątwiał sprawy w international office. Zdązyłam:)
Na koniec chcę dodać, że jestem naprawdę szczęśliwa;)

0 komentarze: