Dalej były zakupy i poznawianie miasta. zdjęcia możecie zobaczyć w galerii google: http://picasaweb.google.com/ewka.krol
Aveiro jest urocze - myślę, że to dobre określenie tego miejsca.
Sami Portugalczycy mówią, że Aveiro śmierdzi jak Aveiro. A jak śmierdzi Aveiro? Rybą i zgnilizną z kanałów, których jest tu bardzo dużo.
Także, jeśli kiedyś będziecie na targu rybnym możecie powiedzieć: O! Tu śmierdzi Aveiro!
W rzeczywistości nie jest aż tak źle. Mój pokój śmierdzi tylko drewnem albo fermentującymi owocami, w pokoju w nocy jest dużo komarów, które bardzo nie pozwalały mi spać na początku, ale teraz kupiłam DUM DUM! To taki tutejszy Raid.
NAPRAWDĘ POMAGA. Od tego czasu moge spać spokojnie:)
A jak wygląda mój kurs? Jest rzeczywiście intensywny. Już umiem zapytać o godzinę i powiedzieć o sobie kilka zdań, odmieniać regularne czasowniki i w ogóle jestem cool.
No i znam nazwy kilku zawodów i członków rodziny. BOMBA!
Ogólnie portugalski nie należy do najprostszych języków, ale jakoś damy radę.
Zajęcia zaczynają się o 9.00 więc pod prysznic rano idę jak jeszcze Portugalia śpi:P
Nauczycielka - Ana się zawsze spóźnia to też i my się nie spieszymy.
Po zajęciach zazwyczaj mój mózg wysiada i robię sobie popołudniową drzemkę.
WIeczorem w Aveiro zaczyna się życie. Może dlatego, że wtedy temperatura spada o te 3 stopnie i juz można oddychać...
Wieoczrem jest tu bardzo ładnie:)
W srodę byłam na plaży a potem na lekcji salsy! Opalony wysoki przystojny Portugalczyk kręcił biodrami! Hih - ale nie wyglądał szczególnie w tych białych spodniach i obcisłym podkoszulku:P
Myślę, że na instruktorze salsy zakończę dzisiejszą wypowiedź...:)
do następnego razu:)
czwartek, 6 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarze:
Ja ci dam Urocze
Prześlij komentarz